Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 stycznia 2014

poniedziałek, 9 grudnia 2013

wtorek, 3 grudnia 2013

Tel Aviv




 
 




 
W dzień +30 i niskie słońce, które świeci prosto w twarz. Jest nowocześnie, europejski standard. Czuje się jednak pewne podporządkowanie. Ochrona przed wejściem do centrum handlowego, muzeum i na porannym pchlim targu na końcach ulic.
Jedzenie zawsze świetne, albo trafialiśmy na takie często z Lonely Planet.
Mój ulubiony Bauhaus. Jest wszędzie. W całym mieście ok. 5 tyś. budynków w tym stylu.

niedziela, 1 grudnia 2013

Palestyna/Izrael



Betlejem. Nienawiść unosi się w powietrzy. Kierowca pokazuje nam w oddali wzgórze, które kiedyś było zielone od drzew, aż wybudowano osiedle żydowskie.
Napis: "Make hummus not war".
W drodze powrotnej do Izraela, kazano wszystkim Palestyńczykom wyjść z autobusu. Kontrola omija Europejczyków i tych z paszportem amerykańskim. Piętnowanie na całego.

Jerusalem


 



 






 

 

Późne popołudnie, niewiele ludzi. "...któryś cierpiał za nas rany..." kobieta idzie w grupie pielgrzymkowej trzymając krzyż w jednej ręce a w drugiej fotografuje/filmuje. Oczy jej latają na boki rozgląda się jakie cuda porozkładane na straganach wzdłuż Via Dolorosa.

sobota, 30 listopada 2013

Jezus 32

Nie byłbym sobą, gdybym na Via Dolorosa nie zrobił Jezusa. Dzielnicę chrześcijańską to właściwie jakoś pomijaliśmy. Najwięcej tu Polaków i Rosjan. Cytat jednej Polki robiącej zdjęcie - do męża - o jeszcze żydek by się przydał.  fuck! Co to jest? Może dlatego milknę i przyśpieszam, nie chcę być po polskiej stronie tej części świata. O Polakach wspomnę jeszcze później.

piątek, 29 listopada 2013

Jerozolima







 







 Dzień pierwszy. Dzień drugi. Jeśli przyzwyczajam się do cen, które raczej nie zachęcają do przyjazdu tutaj to przekroczyłem granicę. Kolejne są raczej nie do ogarnięcia religijnie i mentalnie. Ale może o tym kiedy indziej.
Ważne, że jest ciepło i optymistycznie. Niektóre choroby od razu milkną. 
Czwartek przy Ścianie Płaczu. Dziękuję za możliwość fotografowania bar micwy.
Nikt nie pędzi, jeśli już biegnie to wiem, że jest to piątek po zachodzie słońca. Najlepiej wtedy już nie planować, zaczekać do soboty do wieczornego piwa lub zmienić dzielnicę.

czwartek, 28 listopada 2013

israel


Nagły wzrost temperatury, jedzenie nie z tej ziemi, siadam i myślę, jestem szczęśliwy.
Teraz przeglądam zdjęcia i nie patrzę za okno bo doznam kolejnego szoku.